maja 28

maja 26

Niezła gratka dla fanów boksu i piłki nożnej była wczoraj w Krakowie-Bieżanowie. Na jakieś dzielnicowe uroczystości byli zaproszeni m.inn. Diablo Włodarczyk , Maciek Zegan, Wojtek Bartnik, Mariusz Wach, Marek Piotrowski a z piłkarzy Mirek Szymkowiak, Tomkowie Kłos i Hajto, Radek Majdan no aż się nie chce wymieniać zobaczcie plakat :

a tu relacja z gazety :

Tomasz Hajto biegnie z piłką, wymija Kurta Schellera, podaje do „Diablo” Włodarczyka i goool! Tak, tak, to wcale nie pomyłka. Ten niecodzienny skład piłkarskich drużyn można było zobaczyć w niedzielę, na boisku KS „Bieżanowianki”. W sumie dziewięć meczy rozegrali między sobą mistrzowie boksu, kucharze, honorowi krwiodawcy, piłkarze reprezentacji polskiej. Imprezę, z której dochód w całości został przeznaczony na akcję odnowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, zorganizowała restauracja „Magillo”. – Mamy satysfakcję, że mogliśmy zrobić coś dla szpitala, a jednocześnie było to urozmaicenie dla mieszkańców dzielnicy – mówi Marcin Klisiewicz, właściciela restauracji Magillo. – To pierwszy mecz, ale będziemy takie imprezy organizować cyklicznie. W przyszłym roku to dopiero będą gwiazdy – zapowiada.
Ale i w tym roku sław nie zabrakło. Znany pięściarz, mistrz świata Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, choć z powodu kontuzji w meczu nie zagrał, cały czas dopingował kolegów. I choć żaden z nich nie grywa w piłkę regularnie, bokserzy bynajmniej nie byli bez szans. Bo to, co ma znaczenie na ringu: szybkość, spostrzegawczość, wytrzymałość, przydaje się również na boisku. – Przyjechaliśmy się pobawić, a nie koniecznie wygrać, za wszelką cenę – zaznaczał bokser. – Zwłaszcza, że cel jest szczytny. Każdy, kto ma dzieci, a przede wszystkim, kto ma serce dla innych, powinien wziąć udział w dzisiejszej imprezie – dodaje „Diablo”.
Zabawa, zabawą, ale jak na sportowców przystało, nikt nie zamierzał nikomu odpuszczać, ani dawać forów. Rywalizacja trwała do końca. Niektórzy przygotowali nawet specjalną taktykę, by osiągnąć zwycięstwo. – Nie mamy zbyt wiele wspólnego z piłką, od czasu do czasu kopiemy sobie z kolegami – przyznaje Wojciech Bartnik, medalista Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie z 1992 r., 10-krotny mistrz Polski i kapitan drużyny. – Dlatego w meczu będziemy straszyć swoim wyglądem – żartował. – W naszej obronie są zawodnicy, którzy mają po dwa metry wzrostu.
Również piłkarze nie zamierzali stosować wobec rywali taryfy ulgowej. Na meczu nie zabrakło trenera, Henryka Kasperczak, z którego rad skwapliwie korzystali podopieczni. – Jak graliśmy w Dębicy, wypiliśmy przed meczem po jednym piwie i do przerwy wynik był 1:0 dla nas – opowiadał Tomasz Hajto. - Dlatego dostaliśmy przykaz, żeby po przerwie wypić jeszcze po jednym piwie – żartował piłkarz. – Teraz też tak zrobimy. Przyjechaliśmy się powygłupiać, ale i wygrać.
Troszkę mniej bojowo był nastawiony Mirosław Szymkowiak. – Chcemy pomóc dzieciakom i przy okazji dobrze się pobawić – mówił piłkarz. – Znamy się ze wszystkimi sportowcami, więc to dobra okazja, żeby się spotkać, poruszać.
W czasie trwania rozgrywek licytowane były koszulki, rękawice bokserskie, obrazy. Przez cały dzień można też było oddawać krew.

Diablo jest spoko !

Mistrz !

maja 22

Zainteresowanych substancjami stosowanymi w suplementacji „odchudzającej” zapraszam do krótkiego tekściku o jednej z nich Kapsaicynie. Tekścik jest autorstwa Olimpii Widlińskiej która łączy teorie z praktyką jest entuzjastką siłowni i fitness z jednej strony , a z drugiej naukowcem prowadzącym badania nad tą substancją na myszach dżungarskich i innych :)

Tekst ten został napisany specjalnie dla tego bloga !!!

Na zachęte fotka autorki :

Kapsaicyna to jedna z najważniejszych substancji czynnych pieprzowca rocznego - jednorocznej rośliny potocznie zwanej pieprzem tureckim lub papryką. Kapsaicyna wydzielana jest przez skórkę łożysk nasiennych słupka kwiatowego, wewnątrz owocni i ma postać oleistych kropli. W niewielkich ilościach występuje też w nasionach.

Substancja ta od wielu lat jest wykorzystywana w medycynie i ziołolecznictwie, gdyż działa na skórę drażniąco i rozgrzewająco, łagodząc miejscowo bóle mięśniowe, reumatyczne, artretyczne i nerwobóle. Od niedawna jest także w kręgu zainteresowań firm produkujących suplementy, ze względu na swoje termogeniczne właściwości.

Uczucie palenia i bólu związane ze spożywaniem i kontaktem z kapsaicyną wynika z jej bezpośredniego oddziaływania na neurony układu nerwowego, zwłaszcza na dwa rodzaje włókien nerwowych na ich zakończeniach, na których z kolei znajdują się receptory czuciowe, które odpowiedzialne są za odczuwanie bólu oraz termoreceptory wrażliwe na bodźce termiczne .

Efektem tego jest wrażenie ciepła. Podczas przeprowadzania doświadczeń z tą substancją, zawsze używam specjalnych ochraniaczy na oczy i błony śluzowe, gdyż w wersji skoncentrowanej jest tak drażniąca!

Kapsaicyna nie powoduje trwałych uszkodzeń tkanek – pobudza tylko komórki nerwowe w podobny sposób, jak rzeczywiste uszkodzenia na skutek urazu mechanicznego, lub poparzenia.

W licznych badaniach udowodniono, że kapsaicyna powoduje znaczny wzrost produkcji i rozpraszania ciepła równocześnie i niezależnie zaraz po podaniu i stan ten utrzymuje się kilka godzin. Co najważniejsze – ma również istotny wpływ na tempo metabolizmu! W zależności od badań, wykazano, że jest w stanie podnieść tempo metabolizmu nawet o ponad 20% i utrzymać ten stan do 10 godzin! Dlatego właśnie zainteresowanie firm produkujących suplementy tą substancją jako skutecznym środkiem służącym do walki z tłuszczykiem.

Osobiście mam przyjemność już od trzech lat badać właściwości tej substancji na przykładzie gryzoni. Moje doświadczenia dotyczą wpływu różnych dawek na temperaturę wybieraną przez zwierzęta. Co ciekawe, przez pierwsze kilka minut po podaniu, myszy i chomiki dżungarskie wybierają otoczenie o niskiej temperaturze, a następnie o wyższej niż „normalnie”, a w związku z powyższym moje zwierzęta dość intensywnie chudły podczas badań :)

I jeszcze jedna fotka autorki :)

Uwaga !!!
Wszystkich zaciekawionych działaniem tej substancji no i osobistym zapoznaniem się z Olimpią ;) zapraszam 6 czerwca na Międzynarodowe Sympozjum Fizjologiczne na Krakowskiej Akademii Pedagogicznej, będzie tam ona bronić pracy „Comparison of influence of single and multiple capsaicin aplication on behavioural thermoregulation in mice” (Wpływ pojedynczej i wielokrotnej aplikacji kapsaicyny na termoregulację behawioralną myszy).

UWAGA 2 :) !!! WSZYSCY CHĘTNI DO SPALENIA ZBĘDNEGO TŁUSZCZU NOWYM SILNYM SPALACZEM OPARTYM NA TEJ SUBSTANCJI , MAJĄ JUŻ TAKĄ MOŻLIWOŚĆ!JEST TO SPALACZ „BODY FIRE” DOSTĘPNY POD TYM LINKIEM (duże opakowanie) ORAZ POD TYM LINKIEM ! (małe opakowanie)

maja 20

16-19 Maja w PLATJA D’ ARO w Hiszpani odbyły się Mistrzostwa Europy w Kulturystyce, Kulturystyce Klasycznej oraz Kulturystyce Par.

Drużynowo zajęliśmy 2 miejsce za gospodarzami.

Indywidualnie medale zdobyli :
Grzegorz Sochacki (kulturystyka <65kg brąz)
Marek Olejniczak (kulturystyka >100kg brąz)
Robert Majewski (kulturystyka klasyczna <180cm srebro)
Jerzy Pisulski (kulturystka klasyczna >180cm złoto)

Pełne wyniki znajdziecie TUTAJ

A tu najważniejsze fotki:

Kulturystyka

podium do 65kg (z lewej Grzegorz Sochacki)

podium do 70kg

podium do 75kg

podium do 80kg

podium do 85kg

podium do 90kg

podium do 100kg

podium ponad 100kg (z lewej Marek Olejniczak)

zwycięzca open

Kulturystyka Par

zwycięzcy

Kulturystyka Klasyczna

podium do 170cm

podium do 175cm

podium do 180cm (z prawej Robert Majewski)

podium ponad 180cm (w środku Jerzy Pisulski)

zwycięzca open

MISTRZ EUROPY W KULTURYSTYCE KLASYCZNEJ
Jerzy Pisulski

maja 18

Z cyklu niesamowite filmiki z sieci zobaczcie pokaz tych dwóch atletów!
Co za moc, masakra !

maja 17

Mistrzostwa Polski były we czwartek , choć poziom sportowy co zaraz zobaczycie na fotce był wyższy niż na Mistrzostwach Krakowa, to organizacyjnie pozostawiły one wiele do życzenia…

Na stronie organizatora (AWF Wrocław) do dziś nie ma pełnych wyników…

Ale największym skandalem był brak podziału na kategorie wagowe , co zawodników lżejszych wag pozbawiło szans na medale…

Np. mój koleżka który swoją wage w Krakowie wygrał na MP zajął odległe miejsce…

Oto podium

maja 15

Nareszcie organizatorzy mi podesłali foty z zawodów o których pisałem TUTAJ

szacowne jury :)

za kulisami rozgrzewka


i smarowanie brązerem

fotki ze sceny






goście specjalni prezentują zwycięzce

puchary :)

maja 13

Na garść pytań jak ćwiczyć aby sie nie wykończyć odpowiada moja koleżanka Magda Królikowska, która jest intruktorką fitness i trenerem personalnym.

Oto i ona :


Do jakich kontuzji najczęściej dochodzi na siłowni?

Najbardziej „popularne” kontuzje z jakimi spotkałam się w przypadku treningu siłowego to naderwanie włókien mięśniowych, nadmierne przeciążenie stawów, kolanowych i biodrowego oraz mięśnia lędźwiowego i lędźwiowo-biodrowego, co może w przyszłości zaprocentować pojawieniem się chronicznych bólów krzyża, a nawet poważnym urazem kręgosłupa.

Dlaczego tak się dzieje? Skąd się biorą kontuzje?

Wynika to z kilku, czasem bardzo prozaicznych powodów. Po pierwsze niewłaściwa rozgrzewka lub jej całkowity brak, ponadto niepoprawne wykonywanie poszczególnych ćwiczeń pod względem technicznym oraz niezastosowanie się do porad instruktora.

Jak im przeciwdziałać?

Przede wszystkim należy odpowiednio przygotować organizm do wysiłku. Zacząć od tzw. rozgrzewki. Podniesie nam ona tętno, pobudzi układ krążenia zmuszając do pracy całe ciało, zwiększy elastyczność włókien mięśniowych, poprawi ruchomość w stawach zwiększając tym samym zakres ruchu podczas wykonywania ćwiczeń.

Jeżeli chodzi o trening metodą FBW czyli tzw. obwodowy, mający na uwadze wszystkie grupy mięśniowe, niezależnie od tego czy jest to trening na rzeźbę, masę czy wytrzymałość mięśni, należy jak wcześniej wspomniałam bardzo dobrze rozgrzać całe ciało, choćby 15-20 minut na rowerku stacjonarnym. Jest to bardzo dobre rozwiązanie na początek, gdyż nie obciąża zbytnio nierozgrzanych jeszcze mięśni i stawów, co ma miejsce w przypadku bieżni, zwłaszcza kiedy ćwiczący od razu zaczyna intensywnie biec zamiast zacząć od spaceru. Po rozgrzewce aerobowej wskazany jest delikatny stretching zaczynając od głowy poprzez obręcz barkową i ręce, następnie tułów, obręcz miedniczną i nogi.

A na co Pani osobiście kładzie nacisk?

Na dobranie odpowiedniej formy rozgrzewki przed zabraniem się do treningu dzielonego czyli kiedy ćwiczymy tzw. splitem. Polega on na wykonywaniu podczas jednej sesji, ćwiczeń angażujących do pracy duże, główne grupy mięśniowe oraz partie pomocnicze, np. wyciskając sztangę na ławeczce poziomej, pracujemy nad klatką piersiową, ale również aktywizujemy do pracy barki oraz tricepsy. Wykonując intensywną pracę tylko na górne partie podczas jednego treningu, oprócz ogólnej rozgrzewki na początku, np. na wspomnianym rowerku, należałoby dodatkowo rozgrzać całe ramiona, tj. stawy ramienne i łokciowe oraz nadgarstki. Tu polecam 5-7 minut na ergometrze wioślarskim. W przypadku ćwiczeń na dolne partie, rozgrzewamy nogi pedałując na rowerze plus stepper.

Jakie są jeszcze błędy najczęściej popełniane?

Kolejna kwestia to fakt, iż wielu ćwiczących nie reaguje na uwagi trenera, którego zadaniem jest przecież nadzór nad bezpieczeństwem trenujących osób. Inaczej jest oczywiście w przypadku treningu personalnego kiedy instruktor nie odstępuje na krok podopiecznego, a inaczej kiedy musi mieć oko na ogół. Ćwiczącym na siłowni wydaje się, że są mądrzejsi, bo mają przecież już jakieś doświadczenie, bądź kolega powiedział, żeby robić coś tak, a nie inaczej lub po prostu wstydzą się podejść i zapytać, zwłaszcza kobietę instruktora, bo jak to będzie wyglądało, rośli, masywni panowie kontra drobna niewiasta.

Sporo ćwiczeń jest wykonywanych niepoprawnie technicznie. Dużo błędów wynika z braku wiedzy osób ćwiczących, jak również ich często nadmiernej pewności siebie. Od podpowiadania jesteśmy my, trenerzy. Niestety nie zawsze te uwagi docierają do ćwiczących. Efektem może być potem kilkudniowa czy kilkumiesięczna przerwa spowodowana urazem. Uraz nie zawsze objawia się od razu, czasem może wyjść dopiero po kilku latach utrudniając nam normalne funkcjonowanie w życiu codziennym.

Co zrobić jak już dojdzie do kontuzji?

Jeżeli zdarzy się tak, że ćwiczący będzie odczuwał dyskomfort po skończonym treningu bądź w jego trakcie z przyczyn opisanych powyżej, bądź będzie miał miejsce inny, groźny wypadek, przede wszystkim osoba prowadząca zajęcia czyli trener jest zobligowany do udzielenia pierwszej, niezbędnej pomocy.

Jeżeli w grę wchodzi poważny uraz, który uniemożliwia ćwiczącemu poruszanie się o własnych siłach, poza pierwszą pomocą, obowiązkowo należy wezwać służby ratownicze oraz zawiadomić jeżeli jest to możliwe kogoś bliskiego z rodziny poszkodowanego. Natomiast jeśli ćwiczący odczuwa przewlekłe bóle podejmując się jakiejkolwiek aktywności fizycznej tudzież w spoczynku, należy jak najszybciej udać się na konsultację do lekarza, który z kolei jeżeli od razu nie postawi diagnozy, skieruje zapewne na badanie USG. Czasem wystarczy kilka dni przerwy w ramach regeneracji organizmu, czasem konieczne są dodatkowe wizyty u fizjoterapeuty, rehabilitanta.

Co zrobić, gdy jesteśmy na treningu grupowym i trener lub trenerka namawia “jeszcze troszkę”, a my już czujemy, że to nasz limit. Próbować ze wszystkich sił, czy słuchać swojego ciała?

Zacznijmy od tego, iż jest w tej chwili na rynku dosyć szeroka gama zajęć jakie oferują fitness kluby. Każdy może wybrać coś dla siebie skupiając się na potocznym aerobiku, który także ma sporo swoich odmian, jak na przykład ABT, TBC, Hi-Lo, poprzez aero-boxing, kończąc na siłowni. Są tworzone grupy zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych więc możemy wybrać coś stosownego względem swoich oczekiwań oraz możliwości kondycyjnych.

Instruktor jest po to, aby motywować podopiecznych i zachęcać do pracy nad sobą. Jeżeli jednak czujemy, że organizm definitywnie odmawia nam posłuszeństwa, należy wsłuchać się w siebie i nie bać się powiedzieć, że mamy dość i potrzebujemy kilku minut przerwy na złapanie dodatkowego oddechu i łyk wody. Tak naprawdę nigdy nie wiemy do końca w jakiej będziemy formie na zajęciach w danym dniu.

Bywa, że mamy gorszy, męczący dzień w pracy, kiepskie samopoczucie i ogólnie czujemy się rozbici. Udajemy się jednak na trening i okazuje się, że odżywamy po kilkunastu minutach i możemy przenosić góry niemalże. Grunt to pozytywne nastawienie i wiara w to, że ciężką pracą możemy osiągnąć założony cel, a tak jest nie tylko w przypadku treningów.

Jeżeli czujemy się chorzy, mocno wyeksploatowani, wówczas lepiej odpuścić sobie przesiadywanie w klubie. Lepiej iść na spacer dotlenić mózg i przewentylować płuca lub po prostu zostać w domu, położyć się i odpocząć. Wypoczęci i zregenerowani możemy udać się na zajęcia w dniu następnym. Nic na siłę.

Jeśli czujemy ból podczas ćwiczeń, to dobrze, bo tak powinno być, czy to sygnał, że coś się dzieje nie tak?

Wszystko zależy od kwestii jaki to ból. Lekkie zakwasy zawsze mają prawo wystąpić, szczególnie kiedy dopiero zaczynamy trenować, bądź po dłuższej przerwie. Silny ból może świadczyć o kontuzji spowodowanej np. nieprawidłową techniką wykonywania danego ćwiczenia, zbyt dużym obciążeniem czy niedostatecznym rozgrzaniem organizmu i tym samym nieprzygotowaniem go do wysiłku.

Może zdarzyć się tak, że przeciążone naczynia krwionośne nie radzą sobie z ciśnieniem krwi co objawia się bólem głowy, czasem może się wydawać, że dopadł nas skurcz mięśni, ale gdy ból utrzymuje się zbyt długo, może to świadczyć o nadciągnięciu mięśnia. Należy wykonywać ćwiczenia wolno i poprawnie technicznie, obserwując sekwencję ruchu w lustrze zamiast traktować hantle jak wiatraki wymachując nimi w powietrze bez ładu i składu.

3 zasady bezpieczeństwa na siłowni.

1. Porządnie się rozgrzej przed sesją zasadniczą i kontroluj granice swojego tętna.
2. Zawsze ćwicz z asekuracją w postaci trenera bądź kolegi czy koleżanki.
3. Mierz siły na zamiary dobierając odpowiednie obciążenie do swoich aktualnych możliwości.

Warto sie z tym tekstem zaznajomić, bo choć adresowany jest on głównie do osób początkujących to jednak powiedzmy sobie szczerze : kto pamięta o dokładnej rozgrzewce jak sztanga czeka :) ?
Nie ma żartów -> pamiętajcie ;)

maja 11

Właśnie skończył się ostatni weekend ligowy w polskiej piłce.
Oto tabela :

Wisła Mistrzem , Legia druga.
Oby tylko w pucharach coś te nasze drużyny wreszcie zawalczyły!

maja 09

Wczoraj odbyły się II Akademickie Mistrzostwa Kulturystyczne w Krakowie.

W 3 kategoriach (do 75 kg, do 80 kg i powyżej 80 kg) zaprezentowało się 16 zawodników z kilku krakowskich uczelni. Oprócz tego licznie zgromadzona publiczność mogła obejrzeć gościnne występy świeżo upieczonych Mistrzów Polski (w kategorii do 90 kg Grzegorza Lazura oraz w kategorii do 75 kg Krzysztofa Danielczyka). Skład komisji sędziowskiej uświetnił niegdysiejszy Mistrz Świata w wyciskaniu Jerzy Furmanek.
Całe to ‘zamieszanie’ w Klubie Akademickim „Arka” odbyło się dzięki dwójce wspaniałych organizatorów: Pawłowi Puźniakowi oraz Lidii Gibus z Uniwersytetu Rolniczego.

Oto wyniki :

Do 75 kg

1. Piotr Koral (KSW)
2. Grzegorz Chowaniec (AGH)
3. Jarek Żmudzińskie (UR)
4. Michał Popowicz (AGH)
5. Tomek Wierzchowski (AGH)

Do 80 kg

1. Jakub Dębicki (PK)
2. Tobiasz Wilk (UR)
3. Dariusz Kaczor (AGH)
4. Wojciech Dec (UE)

Powyżej 80 kg

1. Adam Kuźniar (UR)
2. Marcin Haczek (AGH)
3. Marcin Nycz (AGH)
4. Tobiasz Gauden (UE)
5. Robert Mazan (UJ)
6. Kamil Kupiec (UJ)
7. Michał Kasperczyk ( KSW)

Kategoria open

1 miejsce – Adam Kuźniar (UR)
2 miejsce - Jakub Dębicki (PK)
2 miejsce - Piotr Koral (KSW)

Zwycięzca kategorii do 80kg Kuba “KUBIK” Dębicki to mój kumpel z siłki, tu jest jego fotka ‘offseason’ :

Organizatorzy obiecali podrzucić fotek więcej :)

Fajna sprawa takie mistrzostwa :)