Niezła gratka dla fanów boksu i piłki nożnej była wczoraj w Krakowie-Bieżanowie. Na jakieś dzielnicowe uroczystości byli zaproszeni m.inn. Diablo Włodarczyk , Maciek Zegan, Wojtek Bartnik, Mariusz Wach, Marek Piotrowski a z piłkarzy Mirek Szymkowiak, Tomkowie Kłos i Hajto, Radek Majdan no aż się nie chce wymieniać zobaczcie plakat :

a tu relacja z gazety :
Tomasz Hajto biegnie z piłką, wymija Kurta Schellera, podaje do „Diablo” Włodarczyka i goool! Tak, tak, to wcale nie pomyłka. Ten niecodzienny skład piłkarskich drużyn można było zobaczyć w niedzielę, na boisku KS „Bieżanowianki”. W sumie dziewięć meczy rozegrali między sobą mistrzowie boksu, kucharze, honorowi krwiodawcy, piłkarze reprezentacji polskiej. Imprezę, z której dochód w całości został przeznaczony na akcję odnowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie, zorganizowała restauracja „Magillo”. – Mamy satysfakcję, że mogliśmy zrobić coś dla szpitala, a jednocześnie było to urozmaicenie dla mieszkańców dzielnicy – mówi Marcin Klisiewicz, właściciela restauracji Magillo. – To pierwszy mecz, ale będziemy takie imprezy organizować cyklicznie. W przyszłym roku to dopiero będą gwiazdy – zapowiada.
Ale i w tym roku sław nie zabrakło. Znany pięściarz, mistrz świata Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, choć z powodu kontuzji w meczu nie zagrał, cały czas dopingował kolegów. I choć żaden z nich nie grywa w piłkę regularnie, bokserzy bynajmniej nie byli bez szans. Bo to, co ma znaczenie na ringu: szybkość, spostrzegawczość, wytrzymałość, przydaje się również na boisku. – Przyjechaliśmy się pobawić, a nie koniecznie wygrać, za wszelką cenę – zaznaczał bokser. – Zwłaszcza, że cel jest szczytny. Każdy, kto ma dzieci, a przede wszystkim, kto ma serce dla innych, powinien wziąć udział w dzisiejszej imprezie – dodaje „Diablo”.
Zabawa, zabawą, ale jak na sportowców przystało, nikt nie zamierzał nikomu odpuszczać, ani dawać forów. Rywalizacja trwała do końca. Niektórzy przygotowali nawet specjalną taktykę, by osiągnąć zwycięstwo. – Nie mamy zbyt wiele wspólnego z piłką, od czasu do czasu kopiemy sobie z kolegami – przyznaje Wojciech Bartnik, medalista Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie z 1992 r., 10-krotny mistrz Polski i kapitan drużyny. – Dlatego w meczu będziemy straszyć swoim wyglądem – żartował. – W naszej obronie są zawodnicy, którzy mają po dwa metry wzrostu.
Również piłkarze nie zamierzali stosować wobec rywali taryfy ulgowej. Na meczu nie zabrakło trenera, Henryka Kasperczak, z którego rad skwapliwie korzystali podopieczni. – Jak graliśmy w Dębicy, wypiliśmy przed meczem po jednym piwie i do przerwy wynik był 1:0 dla nas – opowiadał Tomasz Hajto. - Dlatego dostaliśmy przykaz, żeby po przerwie wypić jeszcze po jednym piwie – żartował piłkarz. – Teraz też tak zrobimy. Przyjechaliśmy się powygłupiać, ale i wygrać.
Troszkę mniej bojowo był nastawiony Mirosław Szymkowiak. – Chcemy pomóc dzieciakom i przy okazji dobrze się pobawić – mówił piłkarz. – Znamy się ze wszystkimi sportowcami, więc to dobra okazja, żeby się spotkać, poruszać.
W czasie trwania rozgrywek licytowane były koszulki, rękawice bokserskie, obrazy. Przez cały dzień można też było oddawać krew.
Diablo jest spoko !

Mistrz !
Najświeższe komentarze